Unia nadziei czy Unia niepewności? Jak obywatele postrzegają UE w rok po wybuchu pandemii? [WYWIAD]

 Tłumaczenie Aleksandra Krzysztoszek  Jun 9, 2021

Unia nadziei czy Unia niepewności? Jak obywatele postrzegają UE w rok po wybuchu pandemii? [WYWIAD]

Autor  Karolina Toreniewska and Pawe Natorski  EURACTIV.pl

Tłumaczenie Aleksandra Krzysztoszek  Jun 9, 2021

74 proc. Europejczyków uważa, że UE powinna posiadać większe kompetencje w zakresie zarządzania kryzysowego, wynika z najnowszej edycji Eurobarometru. / Zdjęcie: Pixabay [Pexels]

Comments Print

„Europejczycy zrozumieli, że lepiej jest działać wspólnie jako Unia, jako Wspólnota, niż każdy kraj oddzielnie. W 2019 r. 40 proc. obywateli UE miało pozytywny stosunek do Unii. W grudniu 2020 r. była to już około połowa obywateli”, mówi Philipp Schulmeister, szef Działu Badania Opinii Publicznej w Parlamencie Europejskim.

 

Wywiad z Philippem Schulmeisterem jest dostępny także w formie podcastu na platformach SpotifySoundcloudApple Podcasts i Google Podcasts.

 

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Czy mógłby Pan przedstawić pokrótce najważniejsze wnioski z wiosennej edycji specjalnej Eurobarometru?

Philipp Schulmeister: W tej edycji skupiliśmy się na trzech różnych problemach. Po pierwsze badaliśmy, w jakim stopniu obywatele UE odczuli wpływ pandemii COVID-19 na ich życie osobiste i finanse. Interesowało nas też, czy odczuli skutki kroków podjętych przez Unię na rzecz walki z pandemią. Po drugie sprawdzaliśmy postrzeganie Unii Europejskiej przed obywateli i pytaliśmy o oczekiwania wobec Wspólnoty. Wreszcie zapytaliśmy, czy zdaniem obywateli Unia powinna kontynuować swój obecny kierunek reform, czy może potrzebne są zmiany priorytetów.

Zacznę od pierwszej części badania, a więc tej, w której skupiliśmy się na odczuciach obywateli. Pytaliśmy między innymi o to, czy uważają pozytywne skutki wprowadzonych przez rządy przeciwepidemicznych restrykcji za ważniejsze niż szkody, jakie poniosła gospodarka. 58 proc. respondentów stwierdziło, że korzyści z lockdownu dla zdrowia publicznego przeważyły negatywne konsekwencje gospodarcze. Opinie są dość wyrównane, ale mimo wszystko widzimy, że Europejczycy doceniają pozytywne skutki wprowadzonych w związku z pandemią.

Drugie pytanie dotyczyło odczuć obywateli, dotyczących wpływu pandemii na ich sytuację finansową. 31 proc. obywateli twierdzi, że skutki pandemii odbiły się już na ich portfelach. 26 proc. jeszcze nie odczuło ekonomicznych skutków pandemii, ale spodziewa się je odczuć w najbliższej przyszłości. Dla porównania, 42 proc. deklaruje, że nie odczuło skutków pandemii dla swojej sytuacji finansowej i nie spodziewa się ich odczuć w najbliższym czasie.

W Polsce sprawy mają się trochę inaczej. 28 proc. Polaków nie spodziewa się, że pandemia wpłynie na ich finanse. To o 14 pkt. proc. mniej niż średnia unijna. Większość Polaków deklaruje jednak, że odczuło już wpływ skutków pandemii na swoją sytuację finansową albo spodziewa się, że pandemia wpłynie na ich finanse w najbliższych miesiącach.

Następna część dotyczy samopoczucia. Wiem, że nie brzmi to jak zbyt wiarygodny wskaźnik…

Ale koniec końców Eurobarometr to badanie subiektywnych opinii obywateli…

No właśnie. Poza tym moim zdaniem informacje dotyczące stanu emocjonalnego obywateli pozwala osadzić badanie w pewnym kontekście. Nasze aktualne samopoczucie ma duży wpływ na to, co mówimy, co myślimy i w jaki sposób to wyrażamy. Dlatego postanowiliśmy zapytać naszych respondentów o ich stan psychiczny. Większość ankietowanych deklaruje, że czuje niepewność, a tylko 37 proc. jest pełnych nadziei.

A jak, jeśli mogę zapytać, wygląda sytuacja w porównaniu z poprzednimi edycjami Eurobarometru? Czy coś się zmieniło, jeśli chodzi o niepewność wśród obywateli?

Zadaliśmy to samo pytanie w trzech edycjach Eurobarometru, przeprowadzonych w 2020 r. Oczywiście tych danych nie da się porównać jeden do jednego. Ale widzimy, że na samym początku pandemii w Europie, w marcu i kwietniu 2020 r. to właśnie niepewność była tym uczuciem, które dominowało wśród obywateli.

Około 45 proc. obywateli deklarowało bezradność. Poziom nadziei był dojść niski. Potem przyszło lato, fala pandemii przeszła, nadeszła nadzieja. Nadeszła jesień, a wraz z nią druga fala zakażeń i ponowny wzrost niepewności.

Ciekawe jest jednak, jak rośnie poziom frustracji. W pięciu krajach to właśnie uczucie frustracji okazało się najsilniejszym wśród obywateli, m.in. w Finlandii, Niemczech i Szwecji. Właśnie tam obywatele są najbardziej sfrustrowani trudną sytuacją epidemiczną.

Czego dotyczy ta frustracja? Działań Unii Europejskiej, pandemii czy to ogólna frustracja?

Pytanie nie było konkretnie sformułowane. Pytaliśmy o ogólny stan emocjonalny. Oczywiście trudno nie połączyć rosnącego uczucia frustracji z trwającą pandemią i z tym, że wciąż nie mamy pojęcia, kiedy i jak się ona skończy.

Czy któraś z tendencji szczególnie Pana zaskoczyła? Czy było coś takiego, czego jeszcze rok temu mało kto się spodziewał lub co znacząco różniło się w porównaniu z poprzednimi edycjami Eurobarometru?

Wróćmy do pierwszej połowy 2020 r., kiedy UE wdrażała pierwsze kroki na rzecz walki z pandemią. Pojawiło się wtedy wiele krytyki wobec Brukseli, że ta reaguje na sytuację epidemiczną wolno i nieskutecznie. Można było się więc spodziewać, że ogólny wizerunek UE ucierpi na skutek pandemii.

Dla mnie szczególnie ciekawa jest rozbieżność między poziomem ogólnego poparcia dla UE a zadowoleniem z ich działań. Najciekawsze wyniki dały odpowiedzi na pytanie o ogólne postrzeganie UE przez obywateli.

Jest ono w tej chwili najwyższe od dekady. Osobiście myślę, że wpływ na to miały wyzwania, z jakimi Unia zmagała się w ostatnich latach. Wystarczy wspomnieć o kryzysie finansowym, zagrożeniu ze strony Rosji, Chinach, Trumpie czy brexicie. Wyciągnęliśmy wnioski, że są obszary, w których państwa członkowskie skuteczniej działają z poziomu UE niż każde we własnym zakresie.

Jakich reform oczekują od UE obywatele? Są jakieś wnioski w tej kwestii?

Zapytaliśmy respondentów, czy w ich opinii Unia powinna dysponować większymi kompetencjami w zakresie przeciwdziałania kryzysom. Wyniki były jednoznaczne – 74 proc. uważa, że tak, Unia powinna być lepiej przygotowana do walki z kryzysami. Natomiast w Polsce 57 proc. obywateli uważa, że UE powinna mieć większe kompetencje w zarządzaniu kryzysowym. Co ciekawe, jest to jeden z najwyższych wyników w UE.

Czy można powiedzieć, że Unia słucha opinii obywateli i wdraża kroki, których oczekują od niej obywateli?

Myślę, że tak. Wyniki Eurobarometru z jednej strony służą unijnym instytucjom, ale z drugiej są też ważnym narzędziem dla rządów krajowych, na przykład przy określaniu priorytetów polityki. Weźmy dwa przykłady. Pierwszy to Konferencja w sprawie przyszłości Europy. Wychodzimy z założenia, że Parlament Europejski potrzebuje reform.

Obywatele chcą reform, chcą zmian w funkcjonowaniu UE. Pytanie brzmi jednak, czy tych zmian należy dokonać w ramach traktatów czy poprzez zmianę traktatów. To jest temat do dyskusji w ramach Konferencji. Cała Konferencja opiera się głównie na wywiadach, tak samo jak Eurobarometr. Zbieramy pomysły i opinie obywateli i wyciągamy wnioski.

Drugi przykład to zdrowie publiczne. To nowy priorytet dla unijnej polityki, na jaki wskazują unijni obywatele. Wracając do pytania: tak, wyniki Eurobarometru zdecydowanie przekładają się procesy decyzyjne w UE.

O jakich ogólnych tendencjach można mówić, jeśli chodzi o opinie obywateli o UE? Czy da się zaobserwować jakieś rosnące tendencje w kwestii stosunku obywateli do Wspólnoty?

Myślę, że trzeba tu oddzielić tendencje długoterminowe od czasowych. Spójrzmy, jak zmieniają się odpowiedzi na pytanie o opinie obywateli na temat tego, czy obywatele są zadowoleni z członkostwa w UE, czy nie i jakie widzą korzyści z członkostwa w Unii. Jeśli chodzi o tendencje długoterminowe, to obserwujemy silne i stałe poparcie dla Unii Europejskiej.

Wierzę, że obywatele zrozumieli, że lepiej jest działać wspólnie jako Unia, jako Wspólnota, niż każdy kraj oddzielnie. W 2019 r. 40 proc. obywateli UE miało pozytywny stosunek do Unii. W grudniu 2020 r. była to już około połowa obywateli. Tak więc na dłuższą metę widzimy rosnące poparcie dla UE.

Tendencje krótkoterminowe odzwierciedlają na przykład reakcje obywateli na konkretne działania związane z pandemią. To normalne, że niektórzy są zadowoleni z danej decyzji, podczas gdy inni jej nie akceptują. W tej kwestii zawsze mamy do czynienia z dużymi rozbieżnościami. Podejście obywateli w dużym stopniu zależy od kontekstu sytuacyjnego, na przykład od położenia, w jakim w danej chwili znajduje się dany kraj. Krótko mówiąc, ogólne wsparcie dla Unii Europejskiej rośnie, ale obywatele domagają się reform.

Rozmawialiśmy już o tym, że Europejczycy chcieliby większych kompetencji UE w zakresie polityki zdrowotnej. Czy są jeszcze inne obszary, w których obywatele byliby skłonni przekazać więcej prerogatyw w ręce unijnych instytucji?

Ciekawe są opinie, dotyczące sektora edukacji. Obecnie edukacja jest kompetencją państw członkowskich i uważam, że tak powinno pozostać. Tym niemniej niektóre elementy edukacji mają charakter transgraniczny. Przykładem są wymiany studenckie, w przypadku których moim zdaniem współpraca na szczeblu europejskim okazuje się bardzo korzystna.

Kolejna sprawa to gospodarka społeczna. Unia Europejska powinna robić więcej na rzecz walki z biedą, walki o społeczeństwo włączające, wsparcia gospodarki i tworzenia miejsc pracy. Te zadania zawsze należały do najwyższych priorytetów UE.

Dalej mamy walkę ze zmianą klimatu, która jest kluczową sprawą dla UE. Widzimy, że publiczne zainteresowanie kwestią zmiany klimatu wcale nie spadło w czasie pandemii. Jest to wciąż ważna sprawa dla większości Europejczyków, nawet pomimo kryzysu.

Rządy Węgier i Polski są bardzo krytyczne wobec UE, podczas gdy według danych Eurobarometru Polacy i Węgrzy znajdują się wśród najbardziej euroentuzjastycznych unijnych narodów. Jak wyjaśniłby Pan ten paradoks?

Między opinią publiczną a opinią polityków bywają rozbieżności. I rzeczywiście takowe rozbieżności się pojawiają. Dotyczy to nie tylko Węgier czy Polski, ale daje się zaobserwować także w wielu innych krajach. Opinie obywateli na temat członkostwa w UE były zawsze dużo lepsze, niż słyszy się to z ust polityków. W tej kwestii niewątpliwie występują różnice.

Jeśli spojrzeć na ostatnią edycję badania, mamy tam typowe pytanie: czy uważają Państwo, że sprawy w Państwa kraju i w całej UE zmierzają obecnie w dobrym czy złym kierunku? Jak się okazuje, 34 proc. Europejczyków uważa, że sprawy w Unii zmierzają w pozytywnym kierunku. W Polsce jest to 37 proc. obywateli, a więc nieco powyżej średniej unijnej. Wynik ten jest kolejnym potwierdzeniem, że polskie społeczeństwo jest generalnie bardzo proeuropejskie.

Jeśli natomiast chodzi o ocenę wydarzeń we własnym kraju, to obecny bieg zdarzeń ocenia pozytywnie 32 proc. Europejczyków. W Polsce jest to tylko 22 proc.

A więc jesteśmy mniej zadowoleni z sytuacji w kraju niż inni Europejczycy…

Tak wskazują wyniki badania. Ale żeby uzyskać dokładniejsze dane, trzeba byłoby zagłębić się w demografię danego kraju. Pojedyncze wskaźniki rzadko wyjaśniają wszystko, ale teoretycznie rzeczywiście stosunek społeczeństwa do UE może różnić się od stosunku rządzących.

Czy na podstawie opinii obywateli Unia ma prawo być z siebie zadowolona?

To dobre pytanie, bo żeby na nie odpowiedzieć, musimy cofnąć się do przesłania tego badania. Robert Schuman powiedział kiedyś, że Europę trzeba budować każdego dnia. Projekt europejski jest podróżą.

Pandemia uwidoczniła słabe strony UE i te obszary, w których Unia nie działa właściwie. Ale badanie wykazało też silne tendencje w obszarach, do których odnosi się jego tytuł – odporność i odbudowa. Na podstawie opinii obywateli widzimy, że pierwszy z tych obszarów ma się dobrze. Jednak znaczna część Europejczyków wskazuje na potrzebę wielu zmian.

Czy Unia jest idealna? Nie. Czy trzeba coś zmienić w jej funkcjonowaniu? Tak. I Parlament Europejski z pewnością w tym pomoże.

Unia nadziei czy Unia niepewności? Jak obywatele postrzegają UE w rok po wybuchu pandemii? [WYWIAD]